Strach przed maszynami odbierającymi ludziom miejsca pracy zawsze był powszechny. Gray Scott przewidział, że roboty „będą pracować w naszych fabrykach, prowadzić nasze samochody i wyprowadzać nasze psy. Czy ci się to podoba, czy nie, era pracy dobiega końca”.

W międzyczasie trwająca pandemia COVID-19 rzuciła nowe spojrzenie na rolę automatyzacji i robotów – szczególnie w odniesieniu do niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez rząd oraz ThomasNet, 30% producentów twierdzi, że poszukuje nowych pracowników. Jednocześnie jednak ogólna stopa zatrudnienia w przemyśle spadła gwałtownie o 19,1 procent od stycznia do kwietnia 2020 r. Producenci walczą o zatrudnienie nowych ludzi – ale co mogą z tym zrobić? Niedawny raport „COVID-19: Co to znaczy dla produkcji przemysłowej” przygotowany przez Pricewaterhouse Coopers (PwC) doradzał, że producenci powinni zwiększyć wykorzystanie automatyzacji w celu zmniejszenia liczby pracowników na hali produkcyjnej. Wydaje się, że firmy właśnie to robią, a jedna trzecia firm ankietowanych w ankiecie Euromonitor International Voice of the Industry 2020 twierdzi, że przyspieszy inwestycje w narzędzia do automatyzacji.

Ten scenariusz można łatwo zinterpretować jako „robot – jeden, człowiek -zero” – że pandemia COVID-19 plus niedobór wykwalifikowanej siły roboczej tworzą pustkę, którą roboty będą zajmować. Ale w rzeczywistości prawda jest o wiele bardziej interesująca. Automatyzacja wpływa na umiejętności pracowników na dwa sposoby. Po pierwsze, automatyzacja zwiększa wymagany poziom umiejętności. Prowadzi to do zmniejszenia liczby pracowników potrzebnych w danym obiekcie, ale pozostali pracownicy muszą być wysoko wykwalifikowani. Aby temu zaradzić, firmy muszą inwestować i szkolić swoich pracowników. Po drugie, chociaż automatyzacja wymaga od niektórych pracowników wyższego poziomu umiejętności, obniża poziom umiejętności wymaganych od innych. W przypadku pracowników o niższych kwalifikacjach może to oznaczać łatwiejsze udostępnianie danych dzięki dostosowanym raportom lub mniej wymagającą kontrolę za pomocą łatwych w obsłudze interfejsów. Mówiąc prościej, zautomatyzowana przyszłość ograniczy, ale także stworzy nowe możliwości dla pracowników o różnym poziomie umiejętności.

Uczenie maszynowe

Artykuł opublikowany na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku „W kierunku zrozumienia wpływu sztucznej inteligencji na pracę” analizuje rolę uczenia maszynowego. „Uczenie maszynowe wydaje się zwiększać produktywność twórców oprogramowania”, mówi raport, „a jednocześnie stwarzając nowe możliwości inwestycyjne i produkcyjne (np. pojazdy autonomiczne)”. W artykule stwierdzono, że umiejętności pracowników ludzkich nie pozostają statyczne, ale ewoluują wraz z technologią.

Jeśli chodzi o wpływ COVID-19, przyjęcie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego przyspieszyło jeszcze przed kryzysem, zgodnie z badaniem Verizon „Przyszłość pracy”. Raport stwierdza, że ​​„umiejętności i atrybuty człowieka są jeszcze ważniejsze w wyniku pandemii”. Badania — oparte na dwóch ankietach wśród kadry kierowniczej wyższego szczebla z różnych branż i regionów, jednego przed pandemią, a drugiego podczas pandemii — wykazały, że inteligencja emocjonalna wśród pracowników zyskała na znaczeniu dla 69% respondentów w wyniku kryzysu.

Uczenie maszynowe może zastąpić pewne powtarzalne zadania i działać z szybkością nieosiągalną dla ludzi. Ale nic nie zastąpi ludzkich cech, takich jak empatia, które są równie nieosiągalne dla sztucznej inteligencji.

Dotyczy to również innowacji, takich jak systemy wizyjne; przykładem jest sytuacja, w której czujniki i sztuczna inteligencja są wykorzystywane do wykrywania wad produktu. Nic nie zastąpi wiedzy inżynierskiej człowieka — a ostateczna ocena danej osoby jest nadal wymagana w przypadku wszelkich ocen pozytywnych lub negatywnych w czasie rzeczywistym.

 

Lepsza kultura pracy

Jeśli chodzi o empatię, obawy Graya Scotta i Elona Muska pomijają znaczenie kultury pracy w każdej organizacji. Każda firma — zwłaszcza środowiska produkcyjne — potrzebuje pracowników, aby dobrze prosperować w swojej pracy i podejmować ciągłe doskonalenie.

Jak stwierdzono w „Czynnik ludzki w inteligentnym przemyśle: przegląd literatury” opublikowanym przez renomowany brazylijski Federalny Uniwersytet Technologiczny – Paraná (UTFPR): „Praca ludzka będzie niezbędna w inteligentnych branżach, zarówno dla rozwoju tej koncepcji, jak zarządzania i operacjonalizacji zaawansowanych systemów produkcyjnych, technologii i procesów.”

Chociaż pracownicy inteligentnych fabryk mogą być zobowiązani do wykonywania mniej fizycznych czynności, bardziej wydajna komunikacja AI będzie podkreślać znaczenie podejmowania decyzji przez ludzi „w oparciu o zestawy kryteriów, narzędzi i danych”, donosi UTFPR. Uwagi dotyczą „nie tylko operatora, ale techników, menedżerów i innych pracowników na poziomie operacyjnym, taktycznym i strategicznym”. Tak więc zarówno wysoko, jak i nisko wykwalifikowani pracownicy.

Producenci muszą wyjść poza błędne przekonanie, że Przemysł 4.0 wymaga znacznych inwestycji kapitałowych od firm. Nie musi tak być, a zamiast tego kluczem może być zaopatrzenie się w odpowiednie części automatyki przemysłowej, takie jak czujniki, i zastosowanie ich w ramach niskokosztowej strategii modernizacji cyfrowej.